Lucas przygotowywał się do szturmu na grotę kultystów. Usłyszał huk wentylatorów, które musieli uruchomić kultyści, by wywiać opary gazu bojowego. Chwilę później Lucas usłyszał kolejny dźwięk, tym razem zza swoich pleców. Na dno kopalni pędziły dwa samochody. Na dachu pierwszego było widać koguta, a na drzwiach odrapane, lecz ciąge widoczne logo policji stanu Nevada.
Lucas nie widział kto jest za kierownicą, ale to mogła być tylko jedna osoba. Lucas może na wiele sposobów wydać się człowiekiem pozbawionym zasad, ale tak nie jest. Jedną z jego żelaznych zasad jest nie uznawanie żadnej władzy ani autorytetu. Wolał wjechać prosto pod ostrzał kultustów, niż skonfrontować się z szefyfem Bunkerville.
Niezłomność i brak strachu Lucasa zaskoczyły kultystów, lecz organizm Lucasa nie wytrzymał utrzymujących się jeszcze w powietrzu gazów. Lucas spadł z motocykla i dołączył do reszty swoich towarzyszy leżących na ziemi, z rękami i nogami związanymi trytytkami.
Tymczasem kultyści oddzielili Mallgara od reszty drużyny. Dość sporo o nim wiedzieli, zwłaszcza o czasach jego służby dla Posterunku. Rozmawiali z nim jakby z pewnym szacunkiem (mimo że związali go jak resztę) i pytali o gotowość do “przejścia”. Mallgar udawał, że wie o co chodzi i wyrażał aprobatę i zgodę.
Reszta drużyny była w tym czasie traktowana bez szacunku i bita, gdy próbowaliście się odezwać. Na szczęcie dla was, kultyści również nie spodziewali się przybycia szeryfa i zabrali się do odwrotu w sieć tuneli gdy drużyna szeryfa rozpoczęła szturm na grotę. Zwróciliście uwagę na dobre zorganizowanie kultystów - to nie była przypadkowa ucieczka, a zorganizowany odwrót.
Jean, nawet związany i leżący na ziemi, miał na tyle dobrą gadkę, że przekonał szeryfa do waszej wersji wydarzeń. Szeryf był w stanie wam uwierzyć o tyle, że Merry (żona Garrego, którego zabiliście) najwyraźniej nie była wtajemniczona w działania męża i opowiedziała prawdę o tym, co się stało w barze.
Sam szeryf był przekonany, że dobrze wie kim są ci kultyści i jak rozwiązać problem podejrzanych działań w pobliżu jego miasteczka. Wszystkiemu winny jest Warmar, a wy możecie pomóc mu rozwiązać problem Warmaru i tym samym odkupić się zniszczenia i zamieszanie, które spowodowaliście w Bunkerville.
Udało się wam odwieść szeryfa od pomysłu natychmiastowego szturmu na Warmar. W zamian zobowiązaliście się odwiedzić siedzibę Warmaru jako szpiedzy szeryfa i pomóc przygotować atak. Szeryf nie pozwolił wam rozszabrować magazynu w grocie, choć pozwolił wam zabrać jedną skrzynkę, by zwrócić ją Warmarowi jako przykrywkę waszego prawdziwego celu wizyty.
Mallgar udał się do strażnicy, w której pół godziny wcześniej Ów-Bio zeskanowało jego siatkówkę, odblokowując drzwi do głównej części groty. Zastał tam jednego z ludzi szeryfa, który zabronił mu dotykania sprzętu. Mallgar zdecydował się niby przypadkiem nachylić się nad skanerem siatkówki. Spowodowało to uruchomienie ekranu, i wyświetlenie tajemniczej wiadomości, którą Mallgar widział już kilka razy. Żołnierz, widząc aktywacje urządzenia, natychmiast wyrwał je i roztrzaskał. Przez chwilę było nerwowo, lecz ostatecznie Mallgar opuścił pomieszczenie bez dodatkowych incydentów.
Próbowaliście przyglądnąć się jeszcze martwemu biedakowi na “tronie”, lecz ten widok budził w was takie obrzydzenie, że opuściliście grotę
Gdy opuszczaliście kopalnię, robiło się już ciemno. Lucas wsiadł na motocykl, a reszta drużyny do samochodu Richiego. Chieliście oddalić się od groty i w bezpiecznym miejscu przedyskutować swoje położenie.
Nie mieliście czasu, aby ochłonąć po wydarzeniach w kopalni Farsona, a już zaczęło się od nowa robić nerwowo. Jack już od jakiegoś czasu podejrzewał Mallgara, a wydarzenia w grocie przelały czarę goryczy. Jack zaczął otwarcie żądać od Mallgara wyjaśnień na temat dziwnego urządzenia, które go rozpoznało. Richie zgodził się z Jackiem i również zaczął naciskać na Mallgara.
Próby wyjaśnien Mallgara tylko pogarszały jego sytuację. Lucas wyciągnął broń i zaczął mierzyć do Mallgara. Jack był już gotowy przeszukiwać Mallgara, zupełnie tak, jak gdy za dawnych czasów przeszukiwał losowych gnojków w NY.
Mallgar ugiął się, i dobrowolnie pokazał i oddał Ów-Bio, które znalazł w magazynie pod Bunkersille. Mallgar okazał wam wszystkim, że urządzenie go rozpoznaje, oraz tajemniczą wiadomość, którą wyświetla.
WYNIK SKANU: CZYSTY
UWIERZYTELNIENIE: JEDNOSTKA BIERNA
DOSTĘP: WARUNKOWY
PRZYJDŹ
Badaliście możliwości wyłączenia urządzenia. Chłopski, Texański rozum Richiego okazał się bardziej przydatni niż Mallgarowe dorastanie wśród technologii - udało się odkręcić antenkę od urządzenia, co uznaliście za wystarczające zabezpieczenie przed ewentualnym podsłuchem. Zwróciliście Mallgarowi Ów-Bio, lecz antenkę zatrzymał ktoś inny (Richie?).
Richie zatankował, wykorzystując paliwo znalezione w magazynie pod Bunkersille. Potrzebowaliście więcej paliwa, by być w stanie wrócić do Vegas.
Wznowiliście podróż do placówki Warmaru w przedwojennej Ikei. Było już prawie ciemno. Na miejscu zobaczyliście umocnienia przy głównym wejściu, których nie kojarzyliście z pierwszej wizyty. Jean i Mallgar ostrożnie podeszli do umocnień, podczas gdy Richie i Jack pojechali pod rampę pod magazynem. Lucas został na motocyku, gotowy odwalić cokolwiek, co będzie trzba.
Człowiek na stanowisku ogniowym przy rampie magazynu kazał wam samym przenieźć towar na rampę. Obawialiście się, że to może być pułłapka, lecz nic się nie stało. Może magazynierzy już spali? Może ich nie było?
Tymczasem żołnierze przy wejściu wypytywali Jeana i Mallgara o cel wizyty. Wydawali się niespecjalnie przekonani waszą historią, na szczęście impas przerwało nadejście Samanty. Wcześniej widzeliście ją w cywilnym ubraniu, teraz była w mundurze. Co więcej, wydała polecenie żołnierzom, by was wpuścili.
Usiedliście przy stoliku, przy którym jeszcze niedawno jedliście obiad po zdaniu towaru. Samanta nie kryła ani swojego zmęczenia, ani tego, że dowodzi z konieczności, nie z chęci. Czy z kadrami w tej placówce było aż tak źle? Samanta otwarcie rozmawiała z wami o problemach Warmaru, wiedziała o dywersantach, choć wyraźnie zdziwiliście ją opowieścią o istnieniu kultu. Samanta pozwoliła wam skorzystać z radiostacji, choć ostrzegła, że burza nad pustynią uniemożliwi wam dzisiaj komunikację z Vegas. Właściwie jedyna nowa rzecz, której dowiedzieliście się od Samanty, to dość dziwny opis pracy Henrego, że “miał inne priorytety niż logistyka”. Rozmowa się nie kleiła, częściowo ze względu na zmęczenie Samanty, dla której wasza opowieść to było już zbyt dużo na ten dzień.
Jean postanowił wykorzystać ciężką sytuację placówki, by przechandlować informacje za paliwo i inne gamble. Ostrzegł ją w jakim celu szeryf was tu wysłał w zamian za zapas paliwa oraz . Samanta potwierdziła to, co wcześniej mówił wam szeryf - placówka ma radiowy kontakt z szeryfem, dzięki radiu w radiowozie szeryfa.
Poszliście do spania.
Rano obudziło was zamieszanie w placówce. Warmar przygotowywał się na nadjeżdżający szturm szeryfa (ciekawe jak się o nim dowiedzieli?). Samanta przybiegła do was. Jean wykorzystał sytuację, by wydobyć od Samanty obietnice złotych gór w zamian za pomoc.
Jean razem z Samantą (i Jackiem?) podeszli do radiostacji i wywołali szeryfa. W tym czasie Mallgar przygotowywał sobie stanowisko ogniowe, Lucas palił szluga, a Richie wyszedł przed budynek, aby przeparkować samochód - poprzedniego dnia zostawił go niedaleko wejścia, i samochodowi mogłoby sie oberwać podczas strzelaniny.
Przez radio słychać było ryk silnika - szeryf najwyraźniej już pędził w waszą stronę. Jean wykorzystał swoje mistrzostwo we wciskaniu kitu (zwłaszcza że przez radio nie było widać jego pokieraszowanej twarzy), i opowiedział szeryfowi, że w jednostce tymczasowo stacjonuje dodatkowy oddział żołnierzy, i lepiej będzie przełożyć szturm na przyszły tydzień. Szeryf to łyknął.
Wszystko układało się tak dobrze….
Jeden z żołnierzy budujący przed wejściem umocnienie z worków z piaskiem zaczepił Richiego i kazał mu nosić worki z piaskiem. Richie odmówił, a żołnierz nie przyjął odmowy wykonania rozkazu. Po kilku zdaniach pyskówki żołnierz wyciągnął pistolet. Do pomocy nadszedł Jack, który wykorzystując doświadczenie policjyjne, powalił na ziemię żołnierza. Od strony magazynu, niosąc worek z piaskiem, nadszedł drugi żołnierz. Upuścił worek i oddał strzał w waszą stronę. Żołnierzowi na ziemi udało sie oswobodzić i odzyskać broń. Richie i Jack z podniesionymi rękami wycofywali się w stronę samochodu, lecz na polecenie żołnierza położyli się na ziemi.
Huk wystrzału zaalarmował Samantę i resztę drużyny w środku. Samanta i Lucas wyciągnęli broń, a Jean stanął między nimi i apelował o spokój. Mallgar uznał, że de-eskalacja jest rozsądnym wyjściem i zarzucił karabin na ramię.
Apele Jeana na nic się nie zdały, ponieważ kolejną żelazną zasadą Lucasa jest to, że nie opuszcza broni na czyjeś zawołanie, a już na pewno nie jako pierwszy.
Tymczasem, jeden z żołnierzy z parkingu wszedł na piętro z bronią wycelowaną w Lucasa